Niespodziewany urlop
Wczoraj wieczorkiem dostałam telefon, żebym sobie wzięła urlop, bo dawno nie miałam. Mega się ucieszyłam, powierzyłam moje stanowisko doświadczonej koleżance, więc totalnie byłam spokojna i z mega szczęściem zaczęłam odprawiać dzikie densy staremu, że idzie do pracy a ja będę się wylegiwać. Jestem w szoku, że zakwasiory mnie nie złapały! 😆 Przyjął to ze stoickim spokojem. Typowe dla tego mężowskiego człowieka. I tak miałam świadomość, że musimy wstać razem, bo muszę go odprawić. Śniadanko, kawka, te sprawy. Taki podział. Ja się zajmuję jedzonkiem, on sprząta to pobojowisko. 😂
Dzisiejszy poranek, poniedziałek, godzina 6:00 Dzwoni budzik. A Pan Mąż pisze wiadomość do szefowej z prośbą o urlop. Od razu został udzielony i wrócił do spania. No pięknie, tylko ja już się rozbudziłam i nie zasnęłam znowu. No nic. W moim zawodzie nie istnieje coś takiego jak urlop na żądanie bo po prostu nie będzie mnie w stanie nikt zastąpić. Życie. Trochę pozazdrościłam staremu, ale zajęłam się sobą i poleżałam do ósmej czytając różne artykuły.
Wstali wszyscy o 8. Młoda na 10 się do szkoły zebrała a mąż postanowił, że cały dzień będziemy sprzątać. ŻE CO? OH NO! MÓJ BIEDNY URLOPIK! Ubraliśmy się i poszliśmy na długi spacer i zakupy. Naprawdę liczyłam, że się zmęczy i zapomni, że zachciało mu się sprzątać. 😭. Słonie nie zapominają. Wypiłam kawę i do roboty. Po kilku godzinach naprawdę mi się żyć nie chciało a my tyko ogarnialiśmy pokój naszej nastolatki! Cudem się udało ale nie obyło się bez marudzenia, że zmarnował mi dzień urlopu a tak chciałam złapać za szydełko i zaszyć się pod kołderką. Udało mi się to dopiero wczesnym wieczorkiem.
Więcej mu nie powiem, że dostałam dzień urlopu 😂
Swoją drogą w weekend odkryłam jak dodawać zdjęcia i ogólnie jak działać na blogu. Wybaczcie. Totalnie nie jestem techniczna jeśli chodzi o działanie platform. Może jeszcze kiedyś do tego dorosnę 😆. Teraz już ogarnęłam jak odpisać na komentarze, więc oczywiście zachęcam do ich zostawienia🥰
Czuję się naprawdę staro jak moje dziecko używa słów jak sigma, slay czy kiedyś mówiła "bambik". Przyznaje, że za moich czasów była wiocha i żal 😆. Czasami się zastanawiam, czy nie łatwiej byłoby zatrudnić slangotłumacza. Czy tylko ja jestem w wieku około-trzydziestkowym? Posypcie moje ciało popcornem i spalcie. 😆.
Tym oto wesołym akcentem kończę na dziś. Dziękuję, że jesteś 🥰
Ach i jeszcze pokażę jaką torbę zaczęłam tworzyć 🥰
3majcie się cieplutko!
Komentarze