Mix przemyśleń
Zachorowało mi się dość porządnie w miniony weekend i z tej nudo - zgryzoty wzięłam laptopa i nic. Po prostu wzięłam laptopa do łóżka. Po co? - nie mam zielonego pojęcia. Oesuuu jaka ja jestem głupia! Tej okropnej myśli nie mogłam się pozbyć. Inteligentni ludzie by zaczęli coś czytać, przeglądać fora, czy oglądać coś co ich interesuje, a ja? A ja otworzyłam laptopa.
Na szydełkowanie nie do końca miałam ochotę, na wtapianie wzroku w telewizor też nie. Tępe granie w mobilki też jest nudne. Zacnie. Umarłam w wieku 29 lat, ale pochowają mnie mam nadzieje za jakieś 40 😆.
Tak być nie może. O nie! przecież nie mogę zatrzymać się w rozwoju. Weszłam na stronę NAVOICA i sobie zrobiłam kurs online. To mi tak dało do myślenia jak ja mało się cenię, jak ja mało robię w kierunku rozwoju, jak ja dużo narzekam na obecną sytuację a mało robię by to zmienić.
Postanowienia : - 60 min czytania dziennie - codziennie przeglądać kursy i co ciekawsze realizować. - zmienić swój świat
Co ciekawe, czytając 1 książkę tygodniowo miałabym na koncie przeczytane 52 książki w ciągu roku. Tylko gdzie je pomieścić? Stary mąż mnie ukatrupi. No peszek orzeszek. Nie zamierzam gnuśnieć jak on.
Może znacie fajne stronki z darmowymi kursami online? nie muszą mieć certyfikatów. Sam fakt, że się czegoś dowiem będzie dla mnie bardzo inspirujący.
Update dietowy. W poniedziałek coś mi się dziwnie zdawało, że naprawdę mało zjadłam kcal, chociaż ogromne objętości jedzenia. Olałam to.
We wtorek już sobie policzyłam kcal. Zjadłam przez cały dzień 750 i byłam pełna. Czy ja coś źle policzyłam ?
W środę ledwo już do pracy jechałam na tym rowerku. Ludzie! przecież ja tylko i wyłącznie wyrzuciłam słodycze z diety! Jak to możliwe, że ponad połowę mojego zapotrzebowania stanowią słodycze?
W czwartek byłam taka zmulona, że po pracy zjadłam kilka herbatników... no może kilkanaście.
W piątek tak mnie rozwaliło choróbsko, że z pracy ledwo dociągnęłam do domu. Dobrze, że koleżanka kupiła mi pierogi, bo to było jedyne, co bym przełknęła. Na nic kompletnie nie miałam ochoty. Na ból gardła zastosowałam przepyszne lody.
W weekend się tak lodami objadałam, że do dzisiaj wyzdrowiałam. Boję się stanąć na wagę.
Poniedziałek wygląda tak, że na ten moment zjadłam owsiankę, żurek, kabanosy i kilka ciasteczek. Jak schudnę będzie cud. Tak właśnie wygląda dieta cud.
Zrzucone kilogramy - Zero Przybrane kilogramy - Chyba z milion Choroby - Jedna angina Przemyślenia - Za dużo, żeby zapamiętać wszystkie.
Odkrycie życia: Żeby owsianka miała przepyszny, słodkawy smak i lekko orzechowy aromat, trzeba przed ugotowaniem uprażyć płatki na suchym rondelku. No CUDO!!!
Idę coś poczytać. Liczę na bogatszy zasób słownictwa i pejoratywne podejście do lenistwa 😂 Hejka!!!
Komentarze